Pierwsze kroki w oszczędzaniu

Pierwsze kroki w oszczędzaniu

O oszczędzaniu słyszy się bardzo często, bardzo dużo się też o nim mówi. Nie wnikam ile osób faktycznie ma oszczędności. Ja mam. Droga do jakiegokolwiek odkładania była długa i usłana pułapkami, w które regularnie wpadałem i zdarza mi się wpadać do dziś.
Oszczędzanie początkowo wydaje się być karą. Bo niby co to za frajda mieć pieniądze i nie móc z nich skorzystać. Przychodzi dzień wypłaty, robisz opłaty, kupujesz sobie kilka fajnych rzeczy na pocieszenie, że ciągle nie lubisz swojej pracy i jak tylko znajdziesz lepszą ofertę, to ją zmienisz. Ale do rzeczy.

Większość ludzi nie ma ŻADNYCH, powtórzę: ŻADNYCH oszczędności. Nie wynika to z tego, ze np. mało zarabiają, bo jak już pisałem wcześniej, ludzie zarabiający dobrze mają taki sam problem, żeby odłożyć cokolwiek.

Jak zacząć?

Nie odkładaj tego w nieskończoność. Jeśli uznasz, że odłożysz to, co Ci zostanie, to uwierz mi, nie zostanie Ci. Wielokrotnie próbowałem odkładać pieniądze w ten sposób i zawsze zdarzało się coś, co mi to skutecznie uniemożliwiało: A to auto się zepsuło, a to czyjeś urodziny, imieniny, rocznica, potrzebny nowy ciuch itd…

Oszczędzanie zacznij od razu po otrzymaniu wypłaty. Niech to będzie pierwszy przelew, który robisz danego okresu rozliczeniowego.

Dlaczego?

Otóż dlatego, że zawsze znajdzie się coś ciekawszego, na co możesz wydać pieniądze. Jeśli nie zrobisz tego od razu, niezaplanowane wydatki, zjedzą każdą kwotę.

Ile zatem odłożyć?

To jest kwestia indywidualna. Dla jednego 200zł jest ogromną kwotą, dla drugiego znaczy tyle, co kolacja w ulubionej restauracji. Optymalną kwotę trzeba wyczuć. A teraz zastanów się, czy 10% tego co zarabiasz to dużo czy mało? Zazwyczaj 10% jest kwotą na tyle małą, że da się bez niej przeżyć, a na tyle dużą, że jej odłożenie po kilku miesiącach zacznie być zauważalne.

Osobiście jestem fanem właśnie takiego oszczędzania. Jako freelancer jednego miesiąca zarabiam więcej, innego mniej. Stała kwota byłaby dla mnie mocno uciążliwa w miesiącach, kiedy wpływy są mniejsze. 10% to zawsze 10%. Czy zarobię więcej czy mniej, 10% odczuwam tak samo.

Co więcej, w lepszych miesiącach staram się odkładać więcej.

Czy jeśli w marcu zarobię 200% tego, co w lutym, to moje koszty życia wzrosną o 200%?

NIE!

Czynsz zostanie taki sam, kredyt nie urośnie, ceny artykułów spożywczych w sklepach też nie podskoczą nagle o 200%. A więc wydatki będę miał zbliżone do tych z miesiąca poprzedniego. Skoro zarobiłem dwukrotnie więcej, to nic nie staje mi na przeszkodzie, żeby odłożyć dwukrotnie więcej. Ma to sens?

Jest to sposób dobry nie tylko dla ludzi prowadzących działalność. Doskonale sprawdza się także dla pracowników etatowych, wynagradzanych w systemie prowizyjnym. Procent jest zawsze procent.

A co jeśli otrzymujesz dniówki, lub tygodniówki?

Robisz dokładnie ta samo. Odkładasz swój założony procent.

Oczywiście 10% jest tutaj umowne, może to być równie dobrze 15% jak i 7%. Musi to być kwota, która bez żalu odłożysz i nie zdecydujesz się jej wyjąć po miesiącu „bo zabrakło”. W tym celu powinieneś zrobić dokładną analizę swoich wydatków i potrzeb.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.